Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Język angielski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Język angielski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2014

Już nie taki obcy - język obcy.

Pamiętacie dawne posty związane z nauką języków? Mój 30 dniowy projekt i zdawanie relacji co 10 dni? Jeśli nie pamiętacie to dla przypomnienia więcej na ten temat znajdziecie TU , TU - pierwsze 10 dni, TUTAJ kolejne i TU podsumowanie.

Dziś chciałabym wrócić do tamtych wpisów i opowiedzieć Wam trochę o mojej nauce i nowych metodach. Na samym początku wspomnę o pewnej książce, którą już dawno przeczytałam, ale nie wiem jak to się stało, że nie wrzuciłam Wam recenzji.





Na książkę Super Skuteczne Strategie Opanowania Języków Obcych  Ewy Zaremby wpadłam przez przypadek, ale spokojnie mogę polecić każdemu, kto chce się nauczyć obcego języka lub jest już w trakcie nauki. Nawet najlepsi mają chwile zwątpienia, a ta pozycja jest niezłą porcją motywacji. Książka jest napisana w bardzo ciekawy sposób. Ja jestem bardzo zadowolona z tego przypadkowego odkrycia.

Książka formą dialogu między dwoma kobietami, które spotkały się po latach. Jedna z nich nauczyła się już języka, druga chciałaby się nauczyć, ale ciągle znajduję jakieś wymówki. Nie jest to typowy poradnik jak się uczyć, ale świetna historia kobiety, która pragnęła zmienić swoje życie i zrobiła to. Problem nauki języków przedstawia od strony bardziej psychologicznej niż praktycznej. Całość jest podzielona na trzy części, a każda z nich ma mniejsze podtytuły. 

Autorka uświadamia znaczenie właściwego przygotowania do nauki. Same chęci nie wystarczą, bardzo duże znaczenie ma strona praktyczno-techniczna.  Plan i przygotowanie materiałów do nauki to podstawa. Rolę jaką odgrywa czas przedstawia z trochę innej strony. Nie nakazuje "musisz znaleźć czas na naukę!". Świadoma, że nie da się wydłużyć doby, w usprawiedliwianiu się przed samym sobą, że dziś znów nie znalazłem czasu nie widzi nic złego. Każdemu może się zdarzyć. Każdy ma prawo do gorszego dnia. Wyraźnie zaznacza, aby naukę odpowiednio przystosować do dostępnego czasu jaki mamy w danym dniu. Planować z głową i  nie uczyć się gramatyki po ciężkim dniu, a zamiast tego przyswoić jakiś krótki przydatny zwrot. Poruszony jest także problem łatwej i szybkiej rezygnacji. Podkreśla jak ważną rolę odgrywa motywacja, która nie może być jednorazowa. Odpowiednie zmotywowanie do działa to jeden z kluczy do sukcesu.

Książka zawiera także ćwiczenia i testy, dzięki którym dowiemy się jaka forma nauki jest dla nas najlepsza. Czy jesteśmy bardziej wzrokowcami czy może wolimy słuchać? Autorka pomaga w odpowiedzi na te pytania.
Ogólnie polecam wszystkim, nawet tym, którzy nie uczą się języków, a realizują inne ważne dla siebie cele. 




Od pewnego czasu systematycznie korzystam z platformy Duolingo. Bardzo fajna forma nauki, a wręcz zabawy. Polecam każdemu, kto nie lubi się uczyć. Po prostu. 

Nauka w Duolingo polega na rozwiązywaniu krótkich zadań językowych na różnych etapach. Aby osoby średnio zaawansowane nie musiały działać od początku i umierać z nudy jest możliwość rozwiązania testu, na podstawie którego automatycznie jesteśmy przerzuceni do etapu na którym mniej więcej w rzeczywistości jesteśmy. Nie oznacza to jednak, że nie możemy przypomnieć sobie wcześniejszych rzeczy. W każdym momencie można wrócić do wszystkich wcześniejszych ćwiczeń. 

Z Duolingo słuchamy, czytamy, piszemy i mówimy. Są to krótkie zdania czasem pojedyncze słowa. Za każde prawidłowo wykonane zadanie dostajemy punkty, za złe rozwiązania tracimy życie, których mamy trzy.
Oprócz tego możemy tłumaczyć dłuższe teksty proponowane przez stronę po każdym prawidłowo zakończonym ćwiczeniu ( nie tylko, sami też możemy wybrać tekst z kategorii, która nas interesuje). Podczas nauki zbieramy także tzw lingoty, są to diamenty, które możemy wykorzystać do zakupów w sklepie Duolingo. Znajdziemy w nim dodatkowe życia, testy na czas i inne ciekawe, przydatne do nauki rzeczy. 

Przy każdym wykonywanym zadaniu jest możliwość dyskusji. Jest to opcja gdzie możemy zgłosić własne wątpliwości co do określonej odpowiedzi. Gdy na przykład nie zgadzamy się z jakimś rozwiązaniem i uważamy, że jest nieprawidłowe, mamy możliwość dyskusji na ten temat.

Dużym plusem jest to, że platforma przypomina nam o nauce wysyłając wiadomość na skrzynkę mailową. Umożliwia także ustawienie dziennego celu jaki chcemy uzyskać w postaci punktów podczas nauki. Nie wiem co się dzieje gdy go nie uzyskamy bo jeszcze mi się nie zdarzyło, ale nie dziwcie się - wciąga jak gra komputerowa. Fajna zabawa i w dodatku uczy. Polecam zwłaszcza tym, którzy chcą mieć styczność z językiem, a nie mają czasu się uczyć. Duolingo nie zabiera dużo czasu. Zamiast nowego materiału można szybko powtórzyć stary ( też punktowane). Mało tego, dostępna jest aplikacja na telefon na tej samej zasadzie. Dzięki temu do zabawy można sięgnąć w każdej chwili.


Podsumowując, polecam książkę Super Skuteczne Strategie Opanowania  Języków Obcych oraz stronę Duolingo ( uwaga! nie mam żadnych profitów z tego). Polecam, ponieważ sama wypróbowałam oraz  przeczytałam z własnej nieprzymuszonej woli i wiem, że naprawdę warto.


Jak wygląda Wasza nauka języków obcych? Jakie książki o podobnej tematyce polecacie ?

PS. Następnym razem kolejne ciekawe i sprawdzone strony oraz aplikacje.


Pozdrawiam,
O.

poniedziałek, 29 września 2014

Pozytywny Organizer Czasu [ DO POBRANIA ]

Czas na premierę mojego personalnego Pozytywnego Organizera Czasu, o którym pisałam tutaj. Kosztował mnie on sporo czasu i pracy, ale efekt końcowy jest bardzo zadowalający. Długo myślałam nad tym jak go zrobić żeby był tym jedynym, moim idealnym. I wiecie co? Chyba w końcu się udało.

Pozytywny Organizer czasu składa się z sześciu części. Całość jest w formacie A5 czyli tradycyjnego zeszytu. Pięć pierwszych jest poświęconych kolejno 5 miesiącom zimowego semestru studenckiego (październik-luty). Ostatnia część jest przeznaczona na organizację ślubu. W przyszłym roku wychodzę za mąż w związku z czym będzie, a w sumie już jest mi potrzebne takie miejsce, żeby w natłoku załatwiania wielu różnych spraw nie zwariować :)

 

No to zaczynamy :)

Strona pierwsza
 

POBIERZ kolor czarny
POBIERZ kolor niebieski
POBIERZ kolor różowy

Stronę tytułową przygotowałam w trzech możliwych kolorach. Sama dla siebie wybrałam czarny. Można ją wydrukować na grubszej kartce ze względu na to, że stanowi początek organizera. Ja wydrukowałam na zwykłej, ponieważ swój egzemplarz oprawię w twarde okładki, które wypięłam ze starego zeszytu, a wyglądają tak:


Mają ślady bindowania na górze, ale nie przeszkadza mi to w ogóle.

Kolejna strona to cele, do końca 2014 roku i te na 2015 rok ;) Dobrze je mieć pod ręką.




Następnie mamy przekrój wszystkich miesięcy w roku i miejsca gdzie możemy wpisać ważne dla nas daty. Ja wykorzystuję to do zapisania wszystkich dat urodzin i imienin, które powinnam pamiętać, dzięki czemu będą w jednym miejscu i zawsze pod ręką. 
Daty do zapamiętania w ciągu roku można pobrać tutaj POBIERZ.

W Pozytywnym Organizerze Czasu jest również miejsce na naukę języków.



Miesięczny plan nauki języków- POBIERZ
Na zdjęciu jest plan angielskiego i francuskiego, plan do pobrania jest czysty, możecie uzupełnić go o języki jakich się uczycie. Ilość kopii - 5 ( na każdy miesiąc)


Powyżej mamy tygodniowy plan nauki języków, który umieszczamy przed każdym tygodniem w ciągu najbliższych pięciu miesięcy- POBIERZ. Ilość kopii - 22.

Następnie mamy już pierwszy miesiąc naszego organizera - październik.


Każdy miesiąc jest poprzedzony pierwszą stroną, na której jest miejsce na Myśl miesiąca. Może to być motto, które będzie nam przyświecać w tym czasie lub jakiś motywujący do działania cytat.

Pierwsza strona październik - POBIERZ 
Pierwsza strona listopad - POBIERZ 
Pierwsza strona grudzień - POBIERZ 
Pierwsza strona styczeń -POBIERZ
Pierwsza strona luty -  POBIERZ

Po każdej pierwszej stronie jest zakładka do zrobienia w... czyli co muszę/chcę zrobić w danym miesiącu.


Wyżej macie moją propozycje do zrobienia w październiku. Nie przypadkowo tak podzieliłam zadania. Taki sam podział zastosowałam w kalendarzu dziennym czyli w planie dnia. Podzieliłam obowiązki na pewne strefy. Obowiązki związane ze szkołą, pracą. Rzeczy, które chcę w danym miesiącu zrobić dla siebie i na blogu. Rozwój osobisty to rubryka dla rzeczy typu w tym miesiącu przeczytam książkę, ciekawy (konkretny) artykuł czy zapiszę się na kurs. Rubryka ślubna to wiadomo, a inne to miejsce na zapisanie wszystkich innych rzeczy, które chcę zrobić w danym miesiącu, a na które nie ma osobnej rubryki. To może być coś związane ze sportem, odwiedziny kogoś bliskiego czy porządki w domu. Dla Was przygotowałam także czysty szablon. 

Do zrobienia - uzupełnione - PAŹDZIERNIK,LISTOPAD, GRUDZIEŃ, STYCZEŃ, LUTY
Do zrobienia - czyste - PAŹDZIERNIK, LISTOPAD, GRUDZIEŃ, STYCZEŃ, LUTY.

Na początku każdego miesiąca zamieszczony jest także kalendarz na cały miesiąc tak, aby mieć rozeznanie kiedy wypadają weekedny, czy święta.


Kalendarz dni październik - POBIERZ
Kalendarz dni listopad - POBIERZ
Kalendarz dni grudzień- POBIERZ
Kalendarz dni styczeń - POBIERZ
Kalendarz dni luty - POBIERZ

Podstawowe strony mojego Pozytywnego Organizera to kartki - jedna strona A5 = jeden dzień. Drukowałam je dwustronnie dzięki czemu nie jest on bardzo gruby. Kartka pojedynczego dnia jest w orientacji poziomej. Dzień mam podzielony na sfery życia podobnie jak przy do zrobienia w... oraz na godziny. Mój dzień trwa od 7:00 do 21:00. Dla Was oczywiście jest także wersja z czystymi chmurkami. Sami zobaczcie.


Te strony są najbardziej personalne dla mnie jeśli chodzi o cały Pozytywny Organizer. Długo szukałam różnego rodzaju notatników, kalendarzy, które spełnią moje oczekiwania. Dziś stworzyłam swój własny, taki jaki potrzebuję. Już tłumaczę o co w nim chodzi. Pusta rubryka u dołu jest miejscem gdzie samodzielnie wpisujemy dzien-miesiąc-rok czyli datę. Na krótszej długości strony są godziny w ciągu dnia. Z obu stron dla ułatwienia.


Mniej więcej wygląda to tak. Na dole strony jest wyszczególnione pięć posiłków, ćwiczenia i woda. Zrobiłam to po to, by po całym dniu sprawdzić samą siebie. Czy pilnowałam pięciu posiłków? Jak tak to ptaszek. Czy wypiłam odpowiednią ilość wody? 

Dzień podzieliłam na takie strefy po to, żeby ułatwić sobie życie i przede wszystkim spojrzenie z góry co ja robię w danym kierunku swojego życia. Jeśli rubryka szkoła i praca będą ciągle zapisane to czas dla mnie i blog będą kuleć. Dość ważną rubryką jest rozwój osobisty, gdzie zapisuję wszystko co jest związane z moim samokształceniem. Dzięki temu wiem, co robię lub czego nie robię każdego dnia w kierunku moich celów życiowych. Wiem, że nie każdemu może przypaść taki rozkład dnia do gustu. Całkowicie to rozumiem. Jeśli jednak ktoś chce sprawdzić jak to działa, proszę bardzo:

Mój plan dnia - POBIERZ
Plan dnia czysty - POBIERZ

Liczba potrzebnych stron na 5 miesięcy to 151 kopii. Ja drukowałam dwustronnie więc wyszło o połowę mniej. 

Na koniec każdego miesiąca umieszczałam dwie kartki notatek drukowanych dwustronnie. Takie miejsce jest potrzebne żeby w razie potrzeby coś szybko zapisać, jakieś ważne informacje lub zwykłe przemyślenia, cytaty godne uwagi. Liczba kopii to 27 stron czyli 14 sztuk. Po dwie po każdym miesiącu, reszta na koniec organizera.

Notatki - POBIERZ.



Jak układać już gotowy, wydrukowany Pozytywny Organizer?

1. Strona pierwsza. Tam znajduje się miejsce na nasze motto życiowe. Dobrze o nim pamiętać każdego dnia.
2. Cele życiowe. Tego co tu wpisujemy nie muszę tłumaczyć.
3. Następnie daty do zapamiętania w ciągu roku. Tu, jak już mówiłam jest miejsce na ważne daty, które należy zapamiętać. Taka mała ściągawka.
4. Pierwsza strona - październik/listopad/grudzień/styczeń/luty z miejscem na myśl przewodnią tego miesiąca.
5. Do zrobienia w październiku/listopadzie/grudniu/styczniu/lutym - to kolejna strona organizera. Tu wpisujemy obowiązki związane z nadchodzącym miesiącem, zadania, które chcemy i powinniśmy wykonać, a o których nie możemy zapomnieć.
6. Kalendarz całego miesiąca - miejsce gdzie mamy ogląd na najbliższy miesiąc. Rubryki są na tyle duże, że można spokojnie w nie wpisywać ważne rzecze, spotkania, o których się dowiadujemy nagle. To po to, żeby nie wertować kalendarza dziennego i nie szukać daty, która nas interesuje tylko szybko i sprawnie w tym miejscu zaznaczyć istotną sprawę.
7. Kolejna karta to miesięczna rozpiska nauki języków. Tutaj wpisujemy ogólnie co chcemy w danym miesiącu osiągnąć, przerobić. Później na podstawie tej karty planujemy tygodniowy plan nauki.
8. Tygodniowy plan nauki języków. Umieszczamy go na początku każdego tygodnia.
9. Czas na pojedyncze karty. Tyle ile mamy dni w miesiącu, bądź o połowę mniej gdy drukujemy dwustronnie tak jak ja to zrobiłam.
10. Na koniec dwie kartki notatek drukowanych dwustronnie. Tu jak już pisałam wyżej jest miejsce na przemyślenia, złote myśli czy po prostu na informacje, które wymagają od nas zapisania w danej chwili. 

W każdym miesiącu jest ta sama kolejność. 
W przypadku dwustronnego drukowania karty pojedynczego dnia może się zdarzyć, że tydzień się kończy i zaczyna na jednej i tej samej kartce ( dwie strony). W takiej sytuacji tygodniowy terminarz nauki języków układam po poniedziałku.

Na końcu mojego Pozytywnego Organizera jest miejsce na Organizację Ślubu. O tej natomiast wspomnę w kolejnym poście. Nie jest ona zsynchronizowana z kalendarzem więc pozwolę sobie o udostępnienie w najbliższym czasie.

Jeśli o czymś zapomniałam lub coś nie działa dajcie znać w komentarzu lub emailem.

PS. Zdjęcie już złożonego i zbindowanego Pozytywnego Organizera umieszczę niebawem. U mnie w małej miejscowości ciężko o bindowanie sprężynami metalowymi, a na takich mi głównie zależy. Niebawem wracam do Krakowa gdzie złożę organizer do całości, a efektem końcowym podzielę się z Wami.

Pozdrawiam serdecznie,
O.

wtorek, 29 kwietnia 2014

30 dni po angielsku 30/30 - podsumowanie.

30 dniowy projekt zabawy z angielskim dobiegł końca. Minęło 30 dni, nie oznacza to jednak końca mojej przygody z językiem. W przeciągu tego czasu zrozumiałam jedną rzecz: nie muszę szukać  języka w gębie, bo nigdy go nie zgubiłam ;) Problem stanowiły takie rzeczy jak czas, organizacja, chęci, motywacja czyli wszystko to co musi być "przed". Żeby nauka przynosiła efekty musi mieć odpowiedni grunt. Prawidłowe przygotowanie. Najważniejszą rzeczą jaką zrozumiałam w ciągu tych 30 dni to fakt, że

 ...żeby się efektywnie uczyć trzeba się najpierw nauczyć jak się uczyć!





Wnioski z ostatnich 10 dni:

  • Największy błąd i najważniejsza rzecz w nauce w ogóle: odpowiednie przygotowanie do uczenie się. Czyli PLAN nauki.
4 kroki w planowaniu nauki ( źródło: Super skuteczne strategie opanowania języków obcych E. Zaremba)
  1. Kontekst (otoczenie w danej chwili), o tym już wcześniej pisałam. Chodzi o to żeby zawsze być gotowym na naukę, bo nigdy nie wiadomo kiedy przytrafi nam się okazja wolnej chwili, którą możemy wykorzystać.
  2. Dostępny czas. Wiemy ile mamy wolnego czasu więc planujemy według tego naszą naukę. Jeśli wiemy, że dzień będzie bardzo pracowity i nie będziemy w stanie wygospodarować godziny na naukę, a jedynie pół - planujemy takie ćwiczenia, które nie wymagają od nad więcej czasu niż te trzydzieści minut.
  3. Dostępna energia. Tu podobnie jak w punkcie wcześniejszym. Po intensywnym dniu rzadko kiedy mamy na tyle siły by rozwiązywać ćwiczenia z całej gramatyki (np.). W momentach gdy nasza energia jest ograniczona powinniśmy przełączyć się na tryb tzw. nauki pasywnej.
  4. Priorytety. Chodzi przede wszystkim o to, co w danej chwili jest najważniejsze. Jeśli wiem, że dziś mam wole od szkoły, pracy. Mąż/żona/dzieci w szkole/pracy, posprzątane, uprane i ugotowane to nie szukajmy na siłę zadań, które nie wymagają naszego zainteresowania w danym momencie. Zamiast strzelać pilotem w stronę telewizora albo setny raz w ciągu godziny przeglądać facebooka może warto sięgnąć po coś bardziej konstruktywnego?
  • Cel musi być możliwy do zmierzenia, sprawdzenia itd. abyśmy mogli sprawdzić ile już umiemy.
  • Świadomość samousprawiedliwień. Dotyczy to wszystkiego co robimy w swoim życiu. Samousprawiedliwienie jest oszukiwaniem samych siebie. Tyle!
  • Łóżko nie jest do nauki! Łóżko kojarzy nam się z odpoczynkiem, snem i pewnie jeszcze czymś. Ucząc się na nim nasza podświadomość dostaje sygnał, że czas na odpoczynek lub sen. Właśnie dlatego tak często jak próbujemy coś przeczytać, skupić się i nauczyć w łóżku morzy nas sen... ziewamy i odkładamy książki.
  • Nie należy się bać popełniać błędów. Weźmy przykład z małych dzieci, które co dopiero uczą się życia, czy one się przejmują tym, że nie wychodzi im za pierwszym razem? Nie! Nawet gdy za drugim i trzecim nie wyjdzie nie poddają się.
  • Nagrody i kary. Wyznaczanie sobie nagród za wywiązanie się z planu, który sama ułożyłam jest wspaniałym uczuciem. Jeszcze do niedawna nie sądziłam, że tak to działa. A jednak. Jeśli chodzi o kary, to wystarczająca karą dla mnie jest.. brak nagrody ;)
Na koniec ciekawy cytat, Jim Rohm powiedział:
"Droga do kiedyś prowadzi do miasta nigdzie."

Podsumowując: Nasze życie określają nasze wybory, których dokonujemy każdego dnia. Za wybory odpowiedzialne są decyzje. I tak na prawdę to od nas wszystko zależy.
Jaką decyzję dziś podejmiesz?

Moja przygoda z językiem się nie kończy, nadał będę wdrażać go w swoje życie każdego dnia, a przynajmniej będę się starać. Wydaje mi się, że dużo mnie nauczyło te 30 dni, wiele zrozumiałam i odnalazłam swój własny sposób i tok nauki. Co jakiś czas będę opisywać tutaj jak mi idzie. Nowe wskazówki i ciekawe strony z których możecie czerpać inspiracje i materiały do nauki. Niebawem wrzucę recenzję książki, z której przytoczyłam 4 kroki w planowaniu nauki. Wspominałam już o niej w relacji z pierwszych 10 dni.

Oto przydatne strony, które możecie wykorzystać w swojej nauce, a o których jeszcze nie pisałam:
  1. Busuu, jest to platforma gdzie możecie uczyć się nie tylko angielskiego.
  2. E-angielski. Darmowa platforma gdzie znajdziecie wszystko co potrzebne do nauki.
  3. Lang-8, miejsce gdzie możecie nie tylko uczyć się języków, ale także poznać ciekawych ludzi.
  4. BBC również oferuje szeroki zakres materiału, który możemy wykorzystać. 
  5. Ising to coś dla uzdolnionych wokalnie i nie tylko!
  6. 1000 słów, które powinniśmy znać.
  7. Teksty, które coś znaczą.
Co jest najważniejsze w w nauce? Zasada 3D! 



Pozdrawiam,
O.

czwartek, 17 kwietnia 2014

30 dni po angielsku - 20/30

Minęło kolejne 10 dni mojej zabawy z angielskim. Po 20 dniach nadal nie czuję, że wykorzystuję na maksa moje możliwości. Nie wydaje mi się, żeby po tych 30 dniach nawyk sięgania po angielski każdego dnia wszedł mi w nawyk w takim stopniu jak bym chciała, bo styczność i tak mam codziennie. 

Dlaczego nie uczę się w takim stopniu jak bym chciała? Ostatni czas był dla mnie dość intensywny i wydaje mi się, że jest to główna przyczyna. Niestety nigdzie nie mogę dokupić kilku godzin żeby dokleić je do mojej doby, a szkoda.

Nowe porady? Wnioski, do których doszłam:

  1. Nie układam planu nauki na dłużej niż tydzień. Nowych rzeczy uczę się co drugi dzień, a siódmego dnia powtarzam wszystko z całego tygodnia.
  2. Czas, który muszę zabić (kolejka w sklepie, u lekarza czy podróż pociągiem) nie zawsze okazuje się idealnym momentem do nauki, ale zawsze mam coś z materiałów przy sobie.
  3. Stare książki i materiały. Odkopałam ostatnio stare ćwiczenia jeszcze z czasów z liceum i co się okazało, że znalazłam tam sporo przydatnych jeszcze materiałów, które wykorzystałam ;)
  4. Zabawa z fiszkami to niezła frajda. Po rozłożeniu wszystkich własnoręcznie robionych zaczęłam się bawić w układanki tematyczne, wymyślałam historyjki, dzięki którym większa liczba słów pasowała do danej grupy.
 5. Zaczęłam także czytać książki długometrażowe. Jakiekolwiek. Kupiłam przypadkowo spotkane książki (używane) za symboliczna złotówkę. Są nieco zniszczone ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Najważniejsza jest treść. Zakreślam w nich na kolorowo słowa, których nie znam, na każdej stronie mam karteczkę samoprzylepną, na której również robię mini notatki. Tekst analizuję nie tylko pod kątem słów, ale także pod kątem gramatyk.

6. Bardzo fajną alternatywą są filmy TED. Ciekawe przemówienia różnych ludzi z całego świata. Każdy znajdzie coś dla siebie. Wystąpienia tematyczne nie tylko pomagają w nauce języka ale także uczą nowych, interesujących nas rzeczy. Filmy przewidują możliwość włączenia napisów w wybranym przez nas języku.

Za 10 dni ostatnia relacja z projektu,  tym czasem Wesołych i Spokojnych Świąt!

Pozdrawiam,

O.

wtorek, 8 kwietnia 2014

30 dni po angielsku - 10/30

Minęło już pierwsze 10 dni z mojego 30-sto dniowego projektu 30 dni po angielsku. Tak jak obiecałam postaram się opisać moje wrażenia i wnioski po tych kilku dniach. Projekt ma na celu wyrobić mi nowy nawyk - nauki języka angielskiego każdego dnia. Po co? Żeby z dnia na dzień lepiej i lepiej mówić.

Tak jak przypuszczałam - nie jest łatwo. I w najbliższym czasie nie będzie, nie chcę się oszukiwać. Dużą rolę odgrywa tu organizacja, samodyscyplina i wszystkie te elementy, które wpływają na samokształcenie. Najważniejsze w tym wszystkim są metody i techniki. Odgrywają one kluczową rolę w samodzielnej nauce i nie dotyczy to jedynie języków. Nie uważam, żeby te 10 dni były w szczególności efektywne dla mnie, mimo, że każdego dnia miałam styczność z językiem angielskim było to także ciężka nauka - nauki i nie oszukujmy się nadal tak jest. Nauka jak się uczyć, żeby uczyć się skutecznie jest nie lada wyzwaniem. Dużą rolę odgrywają rzeczy o których do niedawana nie wiedziałam, ale o tym dalej. 

W ciągu tych 10 dni ciężko było mi trzymać się planu, mimo to starałam się jak mogłam i każdego dnia sięgałam po angielski, dzięki takim chwilom, raz ciężkim, a raz przyjemnym starałam się rozumieć gdzie tkwi błąd lub zapamiętać co błędem nie jest. Masło maślane.. 

Najczęściej sięgałam do czytania tekstów (kilka z nich udostępniłam w tygodnikach inspiracji), głównie pochodziły one z blogów zagranicznych, stron internetowych. Oprócz tego oglądałam długo i krótkometrażowe filmy z napisami angielskimi, słuchałam piosenek z napisami i robiłam ćwiczenia z tym związane. Dużo czasu poświęciłam na fiszki, te gotowe i te, które sama robiłam w trakcie nauki. Wymowę - nagrywałam. 
Oto strony, z których korzystałam:
  • Filmy i seriale znajdziecie na http://ororo.tv/pl.
  • Zabawa z piosenkami http://lyricstraining.com/
  • Platforma z fiszkami. Ja z niej jeszcze nie korzystałam, mam własne kupione fiszki z wersji papierowej + te zrobione samodzielnie.
  • Jeśli chodzi o słownik to głównie korzystam z http://www.diki.pl/. Strona oferuje również inne treści służące do samodzielnej nauki.
  • Artykuły znajdziecie np. tu, tutaj i tu.
Moje wnioski po 10-cio dniowej przygodzie z angielskim:
  1. Słonia nie da się zjeść w całości czyli do celu małymi krokami. Nie ma co się rzucać na głęboką wodę.
  2. Nauka nowych rzeczy co drugi dzień, pomiędzy powtórki z dni poprzednich. 
  3. Suche oglądanie filmów nie ma sensu. Jak dla mnie najlepiej: zatrzymać, zapisać, przetłumaczyć, zapamiętać, oglądać dalej. To samo z piosenkami.
  4. Powtarzanie na głos. Angażując więcej zmysłów więcej zapamiętuje. Nagranie tego co powtarzam pomaga w weryfikacji błędów, a odsłuchiwanie dodatkowo przyczynia się do szybszego zapamiętania.
  5. Nauka nowych rzeczy gdy nie mam czasu nie ma sensu.
  6. Wykorzystuję czas, który muszę zabić. Stanie w korkach, jazda tramwajem, kolejka u lekarza... etc.
  7. Nauka po posiłku nie ma sensu.
  8. Materiał, którego się uczę, przerabiam wielokrotnie w różny sposób.
  9. Na pulpicie w komputerze i w notatce w telefonie mam stworzone dokumenty, gdzie zapisuję słówko, na które przypadkiem wpadnę, a go nie zrozumiem. Zapisuję, tłumaczę, piszę wymowę. Za jakiś czas robię fiszki.
  10. Plan - najważniejszy i najtrudniej go zrobić. Musi być realistyczny i uwzględniać nasze czasowe możliwości. Do tej pory nie powstał mój idealny plan :) ciągle go modyfikuję.
  11. Cel - nie może być zbyt łatwy ale i nie zbyt trudny...
  12. Najważniejsze: należy wcześniej przygotowywać materiał do nauki! Przede wszystkim trzeba to przemyśleć, wybrać i przygotować. Lepiej (dla mnie) dzień wcześniej wybrać tekst, który będę czytać dnia następnego, albo przygotować ćwiczenia z gramatyki.
Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. To co wyżej wypunktowałam, nauczyłam się podczas nauki uczenia się w ciągu ostatnich dni. Nie była to tylko nauka angielskiego, ale nauka jak się go uczyć. W ciągu następnych dni ta lista będzie się powiększać, zdobędę nowe doświadczenia i dojdę do nowych wniosków. Nie ma sensu uczyć się czego, jeśli nie wiemy jak to robić, albo nie mamy pomysłu na to. Odpowiednie metody są połową sukcesu. Angielskiego nie było przy tym tyle, ile bym chciała, ale był każdego dnia.

Jestem również w trakcie czytania bardzo pomocnej książki Super Skuteczne Strategie Opanowania Języków Obcych autorstwa Ewy Zaremby.
Bardzo mi pomaga ta książka, nie chcę jej jeszcze opisywać bo do końca mam jeszcze trochę stron. Mogę powiedzieć tylko tyle, że autorka w bardzo fajny sposób motywuje i omawia naukę języków obcych w oparciu o umysłowe predyspozycje każdego człowieka indywidualnie. Tekst jest pisany w formie rozmowy dwóch koleżanek, które spotkały się po latach, ale więcej na ten temat innym razem ;)

Po 30 dniach postaram się opisać Wam jakich metod używałam przy konkretnych partiach materiału. Osobno opiszę czytanie, pisanie, gramatykę, słuchanie i wszystkie inne rzeczy, które będą zrealizowane. Może, to co mi pomaga pomoże też Wam :) Nie wykluczone.

Pozdrawiam,
O.

środa, 26 marca 2014

PROJEKT 30 DNI PO ANGIELSKU - czyli poszukiwania zapomnianego języka w gębie!



 Po co to robię? 
 
Dla siebie, ponieważ nie chcę, by to co do tej pory osiągnęłam podczas nauki języka poszło na marne.
Moja przygoda z językiem angielskim skończyła się wraz z ukończeniem obowiązkowych ćwiczeń na uczelni. To było jakiś rok temu, może dłużej. Od tamtej pory niejednokrotnie podchodziłam do samodzielnej nauki po to, aby nie zapomnieć „języka w gębie”, gdy przypadkiem trafię na obcokrajowca w parku pytającego o drogę. Mimo wielu starań, prób i powstawania co rusz nowych planów nauki, nigdy nie udawało mi się ich dotrzymywać. Z perspektywy czasu wiem, że za dużo brałam na swoje barki przez co nauka była żmudna i nie sprawiała mi szczególnej przyjemności. A przecież nie o to chodzi. Nie po to się samodzielnie uczymy, by się samo-terroryzować, zmuszać, martwić itd. Upłynęło trochę czasu zanim to wszystko zrozumiałam, ale może to dobrze, bo dzięki temu nauczyłam się kilku ważnych rzeczy/faktów dotyczących samodzielnej nauki języków.


30 dni po angielsku jest projektem wdrożenia do codziennego życia nawyku nauki języka obcego ( nie z przymusu, ale z przyjemności). Celem jest osiągnięcie nawyku tak zwyczajnego i normalnego jak poranna toaleta, czytanie pracy, książek (po angielsku). Oczywiście nie musi to być język angielski tak jak to jest w moim przypadku, w Twoim może to być włoski, niemiecki czy chiński – zasada jest ta sama. Przez kolejne 30 dni (podobno tyle potrzeba do wyrobienia nawyku, sprawdzimy) będę sięgać do samodzielnej nauki języka obcego zgodnie z 30-dniowym planem (plan samodzielnie ułożony przeze mnie dopasowany do grafiku zajęć, możliwości, chęci itd.) Samodzielna nauka nie musi i nie powinna być wielogodzinna. Chodzi przede wszystkim o to, by każdego dnia mieć styczność z obcym nam językiem.
Dlaczego samodzielnie? Samokształcenie ma wiele zalet, w odniesieniu do języków obcych to na pewno:


  • 1.      Minimalne koszta, wręcz żadne. Nie płacimy za szkołę, kurs i nie jesteśmy nikomu podporządkowani.
  • 2.      Elastyczność. Czas nauki i długość zależy od nas samych. Sami decydujemy co i kiedy. Po ciężkim dniu mało komu chce się głowić nad gramatyką. Na intensywny dzień zawsze można zaplanować film, bajkę lub po prostu piosenkę z napisami.
  • 3.      Darmowe materiały – w sieci jest mnóstwo możliwości do samodzielnej nauki języków obcych. Jeszcze do niedawna sama nie miałam pojęcia o tylu możliwościach, dziś nie mogę wyjść z podziwu. Oczywiście mowa o darmowych materiałach.
  • 4.      Indywidualne tempo nauki. Każdy z nas ma inne tempo i możliwości do nauki, które w większości szkół nie są brane pod uwagę.

30 dni po angielsku nie ma być miesiącem przymusowej harówki (będę ciągle to powtarzać) z gramatyką, stosami ćwiczeń i milionem filmów. Nie! Chodzi o to, żeby każdego dnia mieć styczność z językiem obcym, raz większą, raz mniejszą. Jednego dnia może to być intensywna nauka, drugiego przejrzenie wiadomości ze świata na BBC i wypisanie słówek, których nie rozumiemy.

Oczywiście przewiduję sytuacje, kiedy to pracujemy do późna, a nauka jest ostatnią rzeczą na jaką mamy ochotę. To normalne, że raz mamy czas a drugi raz w ogóle. To normalne. Życie. Ale co wtedy? Podjęłam się projektu, mam plan i co? Odpuszczam? Na pewno nadejdą takie chwile, wiem to już dziś. W taki przypadku, nic na siłę. Są dni, gdy siłą rzeczy nie da się. To bardzo ważna rzecz, nie tylko w tym projekcie, ale w każdym. Jeśli wydarzy się coś, co uniemożliwi mi sięgnięcie do angielskiego, nic się nie stanie. Oczywiście nie należy tego nadwyrężać, mam tu na myśli sytuacje losowe, na które nie możemy wypłynąć i których nie przewidzimy. W takim przypadku wystarczy dodać ten jeden dzień do projektu, który się automatycznie przedłuży o jeden dzień. Nić się nie stanie strasznego. Nic wbrew sobie i na siłę. Ma być przyjemnie. Jeśli jednak wiem, że cały dzień spędzę na uczelni, w pracy albo zwyczajnie nie znajdę 30 minut na naukę, warto się wcześniej na to przygotować. Nigdy nie wiemy, kiedy mogą się nam przytrafić niespodziewane okazje do nauki. W takich sytuacjach postanowiłam mieć zawsze przy sobie kilka fiszek, gotowych lub samodzielnie zrobionych (podczas nauki  poprzedniego dnia można przygotować samodzielnie fiszki ze słówkami, z którymi mamy największy problem i wrzucić do portfela, by następnego dnia móc je powtórzyć). Nie zajmują wiele miejsca, a w przerwie między zajęciami lub na nudnym wykładzie można po nie sięgnąć. 
Oprócz fiszek zgrałam na telefon kilka podcastów, piosenek z tekstem. Warto zainstalować słownik albo zgrać materiały ze zwrotami, tym sposobem zawsze można coś wybrać, nawet jadąc w autobusie. Osoby, które jeżdżą swoim autem zgrane nagrania mogą odsłuchiwać gdy stoją w korkach albo włączać zamiast radia. Zawsze można wrzucić do plecaka albo torebki obcojęzyczną gazetę i flamaster. W wolnej chwili przejrzeć/przeczytać wybrany artykuł i zaznaczyć jedynie słówka, których nie rozumiemy. W innej wolnej chwili można je przetłumaczyć. Miłośnicy e-booków mogą zgrać wybraną literaturę na swoje czytniki, możliwości jest mnóstwo. Dla chcącego nic trudnego. 

NAJWAŻNIEJSZE I JEDNOCZEŚNIE NAJLEPSZE W SAMODZIELNEJ NAUCE JEST TO, ŻE PLAN ZALEŻY OD NAS. 

Ja startuję jutro: czas rozpoczęcia 27.03.2014, przewidziany czas zakończenia: 25.04.2014 (najprawdopodobniej). Kto startuje ze mną? Zachęcam do wzięcia udziału w projekcie, choćby dla sprawdzenia, czy z tymi nawyki po 30 dniach to prawda!

Jaki mam plan na jutro?

  • ·         Powtórzyć słownictwo, które wypisywałam podczas wcześniejszych prób systematycznej nauki i zrobienie z nich fiszek.
  • ·         Powtórzyć wszystkie fiszki z zakładki „powtarzam” z gotowych zestawów słownictwa, które można kupić.
  • ·         Przeczytać wybrany artykuł z obcojęzycznego bloga.

Na początek wystarczy. 

Mimo szczerych chęci nie dam rady relacjonować moich postępów i nauki w ogóle. Postanowiłam, że co 10 dni postaram się wrzucać na bloga mini relacje z przebiegu nauki (plan, co zrobiłam, czego nie itd.). Kolejno po następnych 10 dniach, czyli po 20 dniach projektu następna relacja i po 30 dniach – z ostatnich 10 dni i podsumowanie całości.

Trzymajcie kciuki!

Mam nadzieję, że ten post jest idealnym wstępem do drugiego z kolei wpisu z cyklu 3xS-Samokształcenie, który już niebawem pojawi się na blogu. Zapraszam do śledzenia.

O.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...