wtorek, 15 lipca 2014

5 dni do lepszego bloga: dlaczego bloguję?

 Drugi dzień wyzwania 5 dni do lepszego bloga. Dziś czas na krótką notkę na temat tego, dlaczego w ogóle bloguję. Na samym początku chciałabym przytoczyć bardzo mądre słowa Sokratesa, które w pewnym sensie są odpowiedzią na pytanie zawarte w temacie:

Nie mogę nikogo niczego nauczyć. Mogę tylko sprawić, że zaczną myśleć..

Nie założyłam bloga dlatego, żeby komuś narzucać swoje myślenie i podejście do życia. Nie założyłam go też dlatego, bo chcę doradzać czytelnikom jak mają przeżyć swoje życie. Nie. Każdy ma swoje życie i każdy powinien je przeżyć na swój sposób. Ja nie mogę nikogo niczego nauczyć, nie mogę nikomu narzucić jak ma żyć. Mogę jedynie sprawić, że zaczną myśleć w sposób dobry dla siebie. Nie destrukcyjny, nie na pokaz, a dla siebie. 



Moim priorytetem jest podejście do życia i pokazanie Wam, że to tylko od nas zależy jak będzie wyglądało nasze życie. Robię to na własnym przykładzie. Artykuły są o tym, co ja robię w swoim życiu w kierunku samospełnienia i szczęścia. Nie oznacza to jednak, że zawsze jest pięknie i kolorowo, bo nie jest, ponieważ życie nie zawsze nas rozpieszcza, a i w takich momentach musimy dać sobie radę. I dajemy, co najlepsze.

"Nikt inny nie ma tak dużego wpływu na nasze życie jak my sami. Kształtują nas codzienne wybory, a brak wyboru to też wybór".

Nie chcę żeby ktoś odbierał moje posty i w ogóle cały blog jako "poradnik", nie chcę nikomu nic narzucać! Zdarza się, że forma artykułu jest ewidentnie zorientowana na to, że ja Ci coś radzę (jak np TU), to nie należy tego brać do siebie. Broń Boże, żeby ktoś pomyślał, że mówię mu jak ma żyć! To o czym piszę, stosuję w swoim życiu, dzielę się tym z Wami, bo czuję taką potrzebę, nie oznacza to jednak, że Wy musicie stosować to do siebie.
Jednym z moich głównych powodów blogowania jest nieustanny rozwój, a nie poczucie "doradzania innym". Jeśli już - to może czasem chęć motywowania ( sprawiania, że zaczniecie myśleć jak mówi Sokrates), ponieważ wiem po sobie, że z motywacją bywa różnie, a jak to mówią "razem raźniej". Pomysł tematyki bloga narodził się dawno temu w mojej pracy licencjackiej na temat szczęścia. Prowadzenie bloga jest idealna formą samorozwoju w dziedzinach, którymi się interesuję. Dzięki temu zdobywam ciągle wiedzę i doskonale się na innych płaszczyznach chociażby w sposobie pisania, organizacji czasu, znajomości internetu i tego co z nim związane. 

Oprócz tego mam ciągłą potrzebę udowadniania samej sobie, że to ja dyktuje mojemu życiu warunki. Nie zawsze się słucha, ale pracujemy nad tym. Chcieć to móc - dość banalne, ale jak zatrzymamy się przy tym na chwile i zastanowimy co to tak naprawdę oznacza dojdziemy do pewnych wniosków. Chcę żeby ten blog był siłą napędową do tego, żeby czerpać z życia to, co najlepsze, ale żeby też zrozumieć, że najlepsze nie zawsze znaczy najdroższe, najpiękniejsze, największe..itd. Może uda mi się zrobić z tego bloga jeszcze większą kopalnie inspiracji? Kto wie.*

Blogowanie jest także pewną odskocznią od spraw codziennych, a także pewną formą samospełnienia. Lubię przekazywać innym pozytywna energię i pokazywać, że nie ma rzeczy niemożliwych, a szczęście czai się za każdym rogiem, wystarczy je dostrzec.

Wyzwanie blogowe  dzień 2 - dlaczego bloguję ?

Pozdrawiam,
O.

* część tekstu pochodzi z mojego wpisu pt: Pozytywny Punkt Widzenia 

Zachęcam do polubienia mnie na facebooku. 
Zamieszam tam wszystkie aktualności z bloga i nie tylko. Każdy dzień tygodnia ma przypisaną swoją myśl, bardzo często motywującą i związaną z tematyką bloga. Udostępniam tam także inne ciekawe rzeczy, które uważam na godne uwagi :)


poniedziałek, 14 lipca 2014

5 dni do lepszego bloga: historia nazwy mojego bloga.

Historia nazwy mojego bloga nie jest szczególnie zawiła i skomplikowana. Ponad rok temu gdy postanowiłam założyć bloga nazwałam go Kobiecy Punkt Widzenia. Z racji,  że zdecydowałam się na pisanie i wyrażanie swojego zdania w różnych kwestiach był to w pewnym sensie mój punkt widzenia. Z racji, że jestem kobietą a na blogu przewijały się posty związane czasem z ciuchami, kosmetykami i gotowaniem postanowiłam dodać Kobiecy... Tak, Kobiecy punkt Widzenia. 
 


Kobiece wątki nie były moim priorytetem. Kwestie najczęściej poruszane związane były głównie ze szczęściem człowieka i tym co się na nie składa i wywołuje.  Część stanowił rozwój osobisty, motywacja i inspiracje. Często także organizacja. Moimi czytelnikami nie były jedynie kobiety, ale także panowie, dlatego pomyślałam zmodyfikować nazwę.


Pozytywny Punkt Widzenia - nazwa jak łatwo się  domyślić związana z moim podejściem do życia. Zmodyfikowałam nie tylko nazwę, ale także wygląd i zakres tematyczny bloga. Skupiłam się na pozytywnym podejściu do rzeczywistości, szukaniu przepisu na szczęście. Nadal kontynuuję wątki związane z rozwojem osobistym (np pod kątem języków), ale także dołożyłam zdrowy tryb życia z naciskiem na "zdrowy", bo zdrowie to najdroższe co mamy w życiu.

Pozytywny Punkt Widzenia to optymistyczne spojrzenie na świat, ludzi i życie w każdym wymiarze. Próba synchronizacji spokojnego szczęśliwego życia ze stabilnym zdrowiem i otwartym umysłem przy jednoczesnym racjonalnym podejściu do rzeczywistości.


Wyzwanie blogowe dzień 1 - historia nazwy mego bloga.

Pozdrawiam,
O.

niedziela, 13 lipca 2014

Naturoterapia - naturalny przepis na szczęście

Naturoterpia to dla mnie odskocznia od codzienności. Obcowanie z naturą wszystkimi zmysłami i radość z możliwości poznawania świata takiego jakiego go stworzyła. Czego może nauczyć nas Matka Natura?


LAS - miejsce gdzie mogę nie tylko odpocząć, pospacerować z psem czy pomyśleć, ale miejsce gdzie możemy dużo się nauczyć. Spokój i harmonia jakie panują w lesie powinny być wzorem do naśladowania dla ludzi. Ci, którzy na co dzień pochłonięci pogonią za życiem często zapominają o tym, czym obdarzyła nas natura. Postęp cywilizacji sprawił, że to co piękne i prawdziwe zastąpiono tym co nowoczesne, sztuczne i dalekie od prawdziwej naturalności. Znerwicowani i zestresowani ludzie zamiast spaceru po lesie często wybierają spacer, ale po sieci..
Może to dziwnie zabrzmi, ale powinniśmy brać przykład z drzew, które mimo ogromnej ilości czynników zewnętrznych (często destrukcyjnych) - trwają w spokoju. Niezmiennie od setek lat przyjmują ze spokojem to co daje im świat. Bez nerwów, bez stresu. Naturalnie tak jak zostały stworzone. 







MOTYLE -  symbol wolności i lekkości.
Naturalnie piękne, subtelne i delikatne. Motyl ma cechy, które powinny mieć współczesne kobiety, a o których niestety się zapomina. Nie pozwólmy żeby nieautentyczność zastąpiła to co prawdziwe i piękne. Nie zawsze to co nowe jest dobre. Naprawdę.















MRÓWKI - jak wiadomo wszystkim kojarzą się z pracowitością. Małego tego są świetnie zorganizowane, dzięki czemu nie narzekają na brak czasu. Systematyczność pozwala im spokojnie pracować. Doskonała synchronizacja i praca w grupie. Sprytne i zwinne, nie narzekają tylko biorą życie w swoje "ręce" bo wiedzą, że tylko tak osiągną cel. Warto brać z nich przykład, a nie deptać ;)













PIES - podobno największy i najlepszy przyjaciel człowieka. Szkoda tylko, że ta przyjaźń bywa jednostronna. Zwłaszcza w momencie znudzenia zwierzakiem lub problemu związanym z wyjazdem wakacyjnym. Pies nigdy by nas nie zostawił. Dlaczego warto brać z nich przykład? Są wierne i kochające. Pomagają potrzebującym i wspierają w ciężkich momentach. Myślę, że nie muszę opisywać przykładów gdy siedzą przy grobach swoich właścicieli, czy miejscach, w których ostatnio ich widzieli.










Podsumowując, Matka Natura wskazała jak żyć. Trzeba tylko umieć to zauważyć. Z dzisiejszej lekcji możemy wyciągnąć następujące wnioski:
  • warto być spokojnym i opanowanym,
  • spontanicznym,
  • pracowitym i zorganizowanym,
  • wiernym i kochającym
To taki naturalny przepis na szczęście :) Pozdrawiam,
O.


5 dni do lepszego bloga

5 dni do lepszego bloga to wyzwanie organizowane przez blog Urszula Phelep, do którego zachęcam wszystkich blogerów. Sama postanowiłam, że podejmę się tego wyzwania i przez najbliższe 5 dni będę publikować posty zgodnie z zaleceniami. 

Jutro pierwszy dzień wyzwania i kilka słów na temat historii nazwy mojego bloga. Zachęcam do śledzenia. Oczywiście wszystkie inne wcześniej zaplanowane posty (m.in tygodnik inspiracji) również się pojawią. Do przeczytania!



Pozdrawiam,
O.


środa, 9 lipca 2014

Co nas zabija - STRES

Przyszedł czas długo, bardzo długo zapowiadanego wpisu. Dlaczego tak zwlekałam? Ponieważ nie jest to prosty temat. Niby wszyscy wiemy co to jest stres, że jest niezdrowy i nam szkodzi, jednak nie staramy się go zrozumieć i co gorsza nie pracujemy nad nim.




Jedni odczuwają go mniej, inni bardziej. Nikt jednak nie odnalazł (jeszcze) złotej recepty na stres. Już na początku musimy sobie powiedzieć, że nie da się go całkowicie wyeliminować z naszego życia. Co gorsza, ludzie przyzwyczaili się do życia w stresie przez co sami siebie narażają na skutki z nim związane. Ciężko mi w to uwierzyć, ale niestety życie w ciągłym stresie stało się normą. Postęp cywilizacyjny (pojęcie kojarzone niby pozytywnie, we mnie wzbudza negatywne emocje) sprawił, że owszem, żyjemy wygodniej, ale niestety drogo za to płacimy - samym sobą. Tak, to prawda. Rozwój doprowadził do tego, że aby być i mieć ludzie są w stanie zapłacić każdą cenę, nawet tą najwyższą czyli własnym zdrowiem i życiem. To przykre i jednocześnie przerażające. Kto by pomyślał, a w zasadzie chyba nikt tak nie myśli, że sam siebie zabija. Powoli, stopniowo. Zastanawiamy się czasem jak ktoś może popełnić samobójstwo, a nie zdajemy sobie sprawy z tego, że sami to robimy. Jesteśmy jednak na tyle okrutni sami dla siebie, że rozkładamy to w czasie.

Stresor nowoczesny przyjaciel czy element życia?

Moim zdaniem jedno i drugie. Zanim jednak przejdę do sedna przyjrzę się naukowej stronie stresu. Najogólniej, stres to reakcja naszego organizmu (zarówno psychiczna jak i fizyczna) na to co nas spotyka, a to co nas spotyka fachowo nazwano stresorami. Stresory poprzez zakłócenie naszej równowagi wystawiają nas na różne próby. Nie zawsze sobie z tym radzimy przez co dochodzi do przekroczenia możliwości radzenia sobie ze stresem.

Wracając do powyższego pytania, czy elementy wywołujące stres są obecnie przyjaciółmi ludzi czy nieodłącznymi elementami życia - odpowiem: i jedno i drugie. Skoro bardzo często sami siebie nakręcamy, wmawiamy sobie pewne rzeczy, które wywołują u nas stres to czy to nie jest przejaw przyjaźni ? Z reguły przyjaźń jest długotrwała i bardzo mocna. Nie pracując ze stresem, nieświadomie  z czasem staje się on naszym cichym zabójcą pod pseudonimem przyjaciel. Skoro pozwalamy mu na spustoszenie naszego organizmu, nie walczymy z nim oznacza to, że akceptujemy to i nie mamy nic przeciwko tej przyjaźni. Z drugiej strony stres jest nieodłącznym elementem naszego życia. Nie oznacza to jednak, że musimy się godzić na to, co z nami robi. Świadomość szkodliwego wpływu stresu na nasz organizm powinna sprawić, że zaczniemy pracować ze stresem. Co to oznacza? Oznacza to, że powinniśmy nauczyć się go rozpoznawać, opanowywać lub ograniczać. Jak? Wskazówki znajdziecie niżej. Najważniejsza w tym wszystkim jest ŚWIADOMOŚĆ. Świadomość stresującej sytuacji, przygotowanie się na nią, świadomość wystąpienia możliwych reakcji na stres oraz świadomość tego, że stres nic dobrego nie wniesie do naszego życia.

Stres - co go wywołuje?

Na usta ciśnie mi się słowo - wszystko! Ale czy na pewno wszystko wywołuje stres? Pewnie nie, diabeł tkwi w charakterze.  Do najczęstszych przyczyn stresu należy zaliczyć:
-ważne wydarzenia życiowe, zarówno te negatywne jak i pozytywne,
-wydarzenia traumatyczne, to przede wszystkim nagłe wypadki, tragedie,
-sytuacje, wywołujące stres, które trwają w naszym życiu przez dłuższy czas (tzw.stresory chroniczne),  zalicza się tu głównie choroby przewlekłe czy np. pobyt dziecka w domu dziecka, brak rodziców,
-kłopoty codzienne, tu możemy zaliczyć dosłownie wszystko, a nawet kłopoty nie będące kłopotami. Nasza mentalność sprawia, że przejmujemy się za dużo i często niepotrzebnie. 

Naukowcy alarmują, kłopoty codzienne mają znaczny wpływ na nasz stan zdrowia. Udowodniono związek pomiędzy codziennymi problemami, a pogarszającym się stanem zdrowia psychicznego i fizycznego. Konsekwencje mogą być zauważalne już  W MŁODYM WIEKU! 

World Health Organization (WHO) ostrzega! 
Szybkie tempo życia, rozwój cywilizacji przemysłowej, duża gęstość zaludnienia, a z czym się wiąże duża rywalizacja powodują, że stres jest obecny w codziennym życiu, a my traktujemy go już jako coś naturalnego. W związku z tym zwiększa się prawdopodobieństwo zachorowania na choroby nowotworowe, wrzodowe i układu krążenia.

CIEKAWOSTKA

Ociąganie się kosztuje nas więcej niż nam się wydaje. Wbrew pozorom zostawianie czegoś na ostatnią chwilę powoduje, że cierpi na tym nasze zdrowie. Przeprowadzono badania na studentach, którzy mieli oddać prace pisemne do końca semestru. Ci, którzy się ociągali i nie oddali wcześniej pracy pod koniec semestru częściej chorowali. Studenci, którzy wcześniej oddali zrealizowane zadanie, nie chorowali w związku z czym mieli więcej czasu dla siebie. Wniosek: lepiej wcześniej realizować zadania, niż odkładać je na ostatnią chwilę. 


Choroba cywilizacyjna

Na pewno każdy, a przynajmniej większość z Was słyszała, że organizm człowieka odreagowuje fizycznie na wydarzenia, które obciążyły go psychicznie. Czyli ciało się buntuje, gdy głowa za dużo się stresuje. Proste, ale nieziemsko niebezpieczne. 
Współcześni lekarze, coraz częściej tłumaczą dolegliwości fizyczne nadmiernym stresem.  Samej ciężko mi w to uwierzyć, ale oprócz powszechnie znanych chorób serca i nowotworów stres wywołuje także zwykłą bezsenność, omdlenia, bóle w klatce piersiowej, a także, uwaga - alergię i astmę. Ma ogromny wpływ na naszą odporność! Wniosek z tego taki, że obniżając naszą odporność naraża nas na szybsze zachorowanie na - cokolwiek! 

Niestety ogromna ilość stresorów sprawia, że nie sposób przed nimi uciec. Nie dziś, nie jutro - skutki stresu mogą być widoczne po latach. Wyjście jest tylko jedno: musimy nauczyć się kontrolować stres.



Masz dwa wyjścia

1. Stresować się (nie musisz czytać dalej)

2. Kontrolować swój stres (czytaj dalej)


Jeśli czytasz dalej oznacza, że podejmujesz wyzwanie walki ze stresem. Bardzo się z tego cieszę.

"Stres nie powstaje w świecie. Rodzi się w naszej głowie i tą głową trzeba się nauczyć zarządzać".

Moje wskazówki:

1.  Gdy spodziewamy się sytuacji stresującej w ciągu dnia, warto przygotować się do niej. Na początku zadajmy sobie pytanie, czy warto? Olga, po co się denerwujesz? To Ci w niczym nie pomoże, a jedynie Ci zaszkodzi.
2. Przypomnijmy sobie jak zazwyczaj reagujemy na stres (fizycznie i psychicznie). Bądźmy gotowi na te reakcje, a być może świadomość sprawi, że nie nadejdą.
3. Bądźmy świadomi momentu nadejścia stresu, pozwoli nam to kontrolować (w mniejszym lub większym stopniu) nasz stan.
4. Starajmy się sterować  naszym stresem, opanowywać na tyle na ile możemy ( trening czyni mistrza). 

Osoby spięte mają problem z uwagą przez co nie dostrzegają możliwości.
5. Pracujmy nad stresem nie tylko w chwili jego wystąpienia, ale cały czas chociażby przez uprawianie jakiegoś sportu, który wbrew pozorom pozytywnie na nas wpływa.
6. Miejmy pozytywne i nie zbyt poważne podejście do życia, to wiele ułatwi.
7. Miejmy świadomość błędu - nie myli się ten, kto nic nie robi!

W dużej mierze odporność na stres wynika z filozofii życia, dlatego punkt 6 jest tak istotny. Tylko od nas zależy czy pozwolimy przytłoczyć się sytuacjom stresowym, owładnąć chorym ambicjom i spektakularnym pragnieniom. Czasem warto zatrzymać się na moment, iść na spacer i pobyć z samym sobą. Zastanówmy się czy chcemy sami powoli się zabijać? Stres jest pewnego rodzaju śmiercią na raty, wyuzdanymi torturami, które pozbawiają nas radości życia. Przemyśl to.



Medal ma dwie strony

Tak jak medal tak i stres ma dwa oblicza, a dokładnie swoją druga stronę - pozytywną. Tak, tak - pozytywną. Są osoby dla których stres jest energetyczny i twórczy. Owszem jego NADMIAR jest bardzo szkodliwy dla naszego organizmu, ale jego NIEWIELKIE dawki są potrzebne. Po co? Po to, by pobudzić naszą motywację i chęć do działania. Niektórzy ludzie w sytuacjach stresowych całkowicie koncentrują się na działaniu, a nie na tym co czują. Są to silne charaktery, które szybciej niż inni regenerują swoje siły, są odporniejsze i  łatwiej im jest się dostosować. Z reguły są przygotowane na zmiany i przede wszystkim towarzyszy im pozytywne myślenie. Nie zmienia to jednak faktu, że nadmierny stres destrukcyjnie wpływa na nasze zdrowie i życie. 
 "Jak zauważyli niemieccy psychologowie Jörg-Peter Schröder i Reiner Blank, z energetycznego punktu widzenia stres jest jak struna gitary. Zbyt luźna oznacza, że instrument jest rozstrojony, zbyt naciągnięta na pewno się zerwie. Harmonijne brzmienie instrumentu wymaga odpowiedniego naciągnięcia wszystkich strun".


Co myślicie na ten temat? Wiem, że zalicza się on do tych z grupy "temat rzeka", ale nie wydaje Wam się, że na wiele destrukcyjnych rzeczy w naszym życiu sami dajemy przyzwolenie? Nie chciałabym żeby artykuł był potraktowany jako kolejny do przeczytania lub nawet nie, "bo przecież" nie mamy wpływu na nasz stres. Mamy wpływ i to bardzo duży. Nie wierzysz? Spróbuj moich wskazówek lub jakichkolwiek innych, pracuj nad sobą, a zobaczysz efekty. Też kiedyś myślałam, że się nie da, byłam bardzo zestresowanym człowiekiem, a skutki odczuwał mój organizm. Dziś jestem tego świadoma i staram się jak mogę pracować nad sobą, bo wiem, że warto.


Pozdrawiam,
O.



wtorek, 8 lipca 2014

Tygodnik Inspiracji 08-07-2014

Ten tydzień był jednocześnie intensywny i relaksacyjny. Dużo się działo, w sumie coś cały czas. Mam sporo zdjęć i ciekawe linki do przeczytania. Zapraszam.

1. Mój organizer - w ostatnim tygodniku inspiracji wspominałam o organizerze Edyty Zając. Dziś mam już swój egzemplarz gotowy, wydrukowany i po części uzupełniony. Nie drukowałam wszystkiego ponieważ część rzeczy mnie jeszcze nie dotyczy. delikatnie go przerobiłam, dodałam swoje trzy grosze ;)




2. Kolejny NATURALNY zakup tygodnia. Mleczko oczyszczające i do demakijażu - SYLVECO. Jeszcze nie zdążyłam wypróbować bo ograniczam ostatnio makijaż, ale coś czuję, że to będzie kolejny trafiony zakup, 150 ml, ok.18 zł.


3. Relaks tygodnia. Leżing ;)  w doborowym towarzystwie!


Ktoś tu się chyba schował...

Mam Cię!


4. Przedpokój - jak go urządzić. TU znajdziecie kilka ciekawych pomysłów.
5. Oryginalna dekoracja - Cotton Ball Lights. Piękne :)
6. Jakie cechy powinien mieć miły człowiek? Wystarczą 3!
7. 7 grzechów pamięci ludzkiej. Warto wiedzieć.
9. Jak pozbyć się słodyczy? Przeczytaj :)
10. 10 mitów, w które wierzymy. Szok!

Bonus

11. Ciekawa lekcja optymizmu oparta na blogowaniu ;)
12. Coś dla Panów, szczególnie tych, którzy myślą o zaręczynach. Inspirujące pomysły na oświadczyny.
13.Jak myślicie jakiego języka używa się najczęściej na świecie? Wbrew pozorom to nie angielski.

Za tydzień kolejna porcja ciekawych propozycji :)

Pozdrawiam,
O.

wtorek, 1 lipca 2014

Tygodnik Inspiracji 01.07.2014

I mamy już pierwszy dzień nowego miesiąca. Ciekawe co przyniesie :) Tymczasem mam dla Was parę ciekawostek.


1. Przeżycie tygodnia - mój pierwszy raz. Wreszcie choć w niewielkim stopniu poczułam się jak w... fast and furious..
Polecam dla tych, którzy lubią adrenalinę.

2. Muzyka tygodnia: Marcelina feat. Piotr Rogucki - KARMELOVE




3. Cytat tygodnia:







4. Ostatnio zapowiadany zakup. Coś dla Pań. Dowód na to, że dla chcącego nic trudnego.
Dotarł do mnie naturalny podkład - lavera. Jestem bardzo, bardzo, baaardzo zadowolona z tego zakupu. Podkład nawilża i dobrze kryje, a co najważniejsze nie ma w składzie szkodliwych składników, cena nie odbiega od tradycyjnych drogeryjnych podkładów. Polecam nie tylko podkład, ale zmianę kosmetyków na naturalnie w ogóle!



5. Jak już jestem przy temacie "naturalnym" proponuję zerknąć TUTAJ. Nawet gumy do żucia mogą być naturalne ;)

6. Kto rozpoczął już sezon opalania? Kilka cennych wskazówek. WARTO WIEDZIEĆ.

7. Urocze etykiety na DŻEMY. Dla miłośników domowych przetworów darmowe etykiety.

8. Zainwestuj w SIEBIE ! To naprawdę się opłaca.

9. Przewodnik po letnich festiwalach. Dla miłośników, mała ściąga.

10. Zaskakujący efekt. Ta sama kobieta w kontekście różnych KULTUR.


Miłego przeglądania,

Pozdrawiam
O.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...